18 sierpnia 2010
Castingi, które pokazywano w pierwszej części show “Mam talent” z pewnością stanowiły tę ciekawszą część programu. Jeśli o mnie chodzi to muszę szczerze przyznać, iż w programie “Mam talent” zaciekawiły mnie głównie castingi. Być może z tego względu, iż w ich trakcie pojawiały się zarówno te bardzo utalentowane osoby, jak i te, które przyszły, by zrobić z siebie pośmiewisko. Wydaje mi się, że właśnie owe osoby, z których można było się głównie pośmiać wzbudzały o wiele większe zainteresowanie publiczności, bowiem nie da się ukryć, iż wielu z nas mimo wszystko ma taką naturę, iż woli pośmiać się z kogoś, kto publicznie się ośmiesza niż oglądać czyjś sukces. Poza tym wydaje mi się, że w czasie castingów jury zachowywało się o wiele bardziej swobodnie, być może mając świadomość tego, iż w razie jakiejkolwiek gafy będzie można najzwyczajniej wszystko wyciąć. Warto wspomnieć również o tym, iż na castingach o wiele łatwiej jest o różnorodność talentów, bowiem w czasie programów na żywo wiele talentów takich jak śpiew czy też akrobatyka po prostu się powtarza i brak tu indywiduów. Na szczęście zarówno w pierwszej jak i drugiej edycji programy z castingów są całkiem długie. Nie da się ukryć, iż program “Mam talent” tak jak i większość tego typu produkcji przybył do nas z Zachodu. Kiedy w Stanach Zjednoczonych czy też Anglii nagle pojawi się jakiś program, który spodoba się tamtejszej publiczności, prędzej czy później trafia on również na nasze ekrany. Warto przy tym zwrócić uwagę na to, iż z biegiem czasu owe spolszczone wersje prezentują się coraz lepiej. Tak jest również z show “Mam talent”, które być może nie jest naszym rodzimym pomysłem, jednak mimo wszystko całkiem nieźle radzi sobie na naszym rynku. Zabawa z tym programem zaczyna się od castingów, w czasie których uczestnicy prezentują swoje talenty jury, w którym jak pewnie doskonale wiedzą fani tego formatu zasiadają trzy dobrze znane wszystkim osobistości. Z kolei prowadzenie programu oddane zostało w ręce dwóch mężczyzn, co wydaje mi się nieco dziwne z racji tego, iż zwykle prowadzeniem podobnych programów zajmują się pary, ale cóż w końcu to nowości najbardziej przyciągają widzów. Poza tym wydaje mi się, że sam format jest dość ciekawy, bowiem tak naprawdę na casting może przyjść każdy, bez względu na to jaki ma talent.
Agnieszka Chylińska, twarda, rockowa laska. Urodziła się dwudziestego trzeciego maja, w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym szóstym roku, w Gdańsku. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w naszym kraju. Zasłynęła utworem rockowym pod tytułem “Kiedy powiem sobie dość”, który nagrała wraz z zespołem ONA. Zaraz po zdobyciu jednej z najpopularniejszych nagród muzycznych powiedziała przykre słowa skierowane do nauczycieli w naszym kraju. Potem nagrywała kolejne utwory i płyty, które non stop trafiały do pewnego grona odbiorców, ale jej największa popularność urosła, kiedy to została jurorką telewizyjnego programu “Mam Talent!”. Jej rola miała sprowadzać się do ostrych osądów, ale nie tak mocnych, jak na przykład u Kuby Wojewódzkiego. Jednak już w pierwszej edycji, w pierwszym odcinku, okazało się, że Małgorzata Foremniak będąca w założeniach najmilszą osobą okazała się o wiele bardziej surowa, to właśnie ona – Agnieszka – została najbardziej przymilną osobą w całym programie. Rozpłakała się po raz pierwszy, kiedy jedna z finalistek w programie, śpiewająca Klaudia Kulawik, wzruszyła niejedną osobą. Sama uważa, że program jest dla niej ciekawym przeżyciem, ponieważ nigdy nie uczestniczyła w czymś podobnym, a to jest znakomite miejsce, by przeżyć coś nowego. Mówi się, że z tróki jurorów zarabia najmniej. Mówi się, że Kuba Wojewódzki wspaniale obrazuje film “Depresja gangstera”. Podczas swojego wschodu na scenę show-biznesu prezentował się jako bezwzględy rzeźnik, komentator całkowicie cyniczny, nieznający taryfy ulgowej dla nikogo. Jednak kiedy zaczęła się pierwsza edycja programu “Mam Talent!” nie sprawdził się w tej kwestii – okazało się, że swoją głupawkę i cięte komentarze już dawno pozostawił za sobą i nie zamierza do nich wracać w tym programie. Kuba stał się zatem przewodniczącym jury, spokojniejszym starym wyjadaczem show-biznesu, który szuka ciekawą osobę. Jak sam twierdzi, wierzy w misję tego programu z tego wzdlędu, że w telewizji potrzebne są cały czas nowe postaci. Prócz “Mam Talent!” zajmuje się innymi sprawami jak na przykład prowadzenie audycji “Poranny WF” wraz z dziennikarzem muzycznym Michałem Figurskim. Razem z nim zdążył wywołać już niejeden skandal obyczajowy. Tak samo ze swoim prywatnym programem postępuje – prowokuje sensacje, szokuje formą i wypowiedziami zazwyczaj wychodząc z tego bez szwanku. “Mam Talent!” jest dla niego jak powrót na stare śmieci, ale na ładnym, o wiele bardziej zróżnicowanym wysypisku śmieci. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w kraju.
Zwycięzca w programie takim jak “Mam talent” jest zwykle jeden, jednak nie znaczy to, iż pozostali wychodzą z niczym. Jeśli mam być szczera to nieco zdziwił mnie fakt, iż przegrani w “Mam talent” naprawdę okazali się przegranymi, bowiem nikt z nich tak naprawdę nie zrobił aż takiej kariery jak się spodziewano. Na pierwszy plan wysuwa się tu chodzi ażby Paulina Lenda, której wróżono wielką karierę, jako że zgodnie ze słowami Kuby Wojewódzkiego, po “Mam talent” można osiągnąć coś wielkiego. Okazuje się jednak, iż wcale nie jest to takie pewne i pomimo tego, iż dziewczyna bądź co bądź miała dość dobry głos, wcale nie zastania na naszym rynku muzycznym. O wiele większą popularność zdobyli chyba chłopcy z Poznania, którzy brawurowo wykonywali bez jakichkolwiek instrumentów różne znane piosenki. Warto wspomnieć również o tym, iż w show pojawiła się niewidoma Ewa Lewandowska, ona wprawdzie zachwyciła publiczność, jednak tak naprawdę wcale nie rozpoczęła wielkiej kariery. Cóż, wydaje mi się, że mimo wszystko polski show biznes nie jest jeszcze gotowy na przyjęcie tak rodzących się postaci, być może jednak kiedyś się to zmieni. W takim programie jak “Mam talent” zwycięzca jest zwykle tylko jeden, jednak czy rzeczywiście tak właśnie musi być? Muszę przyznać, iż jeśli chodzi o zwycięzców to byłam nieco zdziwiona tym, że publiczność wybrała właśnie duet gimnastyczny. Jeśli chodzi o mnie, to wydawało mi się, że o wiele więcej głosów przypadnie dla dziewczynki, która chwyciła wszystkich za serca śpiewając utwór Niemena. Wydaje mi się jednak, iż choć była ona bardzo poruszająca, to było w niej jednocześnie coś martwiącego, bowiem ta bądź co bądź mała dziewczynka miała w sobie tak mało dziecięcej radości i wydawała mi się dojrzałą osobą, którą ktoś zamknął w przebraniu małej dziewczynki. Warto również zwrócić uwagę na to, iż dość duże nadzieje wiązano z Pauliną Lendą, jednak tak naprawdę okazało się, że nie dostała ona ani głównej nagrody, ani też nie zrobiła kariery, na którą pewnie liczyła. Ale cóż, być może producenci muzyczni przestraszyli się gróźb, które pośrednio kierował pod ich adresem Kuba Wojewódzki. Jeśli chodzi o mnie, to wydaje mi się, ze największą zaletą tego programu jest fakt, iż zwycięzcy otrzymują pieniądze, a nie obietnicę sławy.
Nie da się ukryć, iż atrakcyjne nagrody to główny element, który przyciąga uczestników do telewizyjnych show. Jeszcze kilka lat temu możliwość nagrania własnej płyty przyciągała amatorów śpiewu jak magnez, jednak okazuje się, że taka nagroda to tak naprawdę swoista pułapka przynajmniej w naszym kraju. Producenci bowiem zwykle nie bardzo przykładają się do tego, by wydać dobry materiał, ale chcą jak najszybciej pokazać światu gotowy materiał, dlatego też zwykle zaczyna się i kończy na kilku coverach z programu. Na szczęście okazuje się, iż producenci nieco zmądrzeli, co zresztą widać już po programach takich jak “You can Dance”, bowiem tu wreszcie dano zwycięzcy pieniądze i miejsce w prestiżowej szkole tańca, a nie rolę a marnym, polskim filmiku. W podobnej sytuacji znajdują się uczestnicy show “Mam talent”, bowiem walczą oni o pokaźne pieniądze, bowiem o ile dla Prokopa sto tysięcy złotych to być może miesięczna pensja, o tyle dla uczestników takich programów to zwykle suma, która może zmienić ich życie. Nie dziwi mnie zatem, iż osoby, które zostały obdarzone jakimś talentem próbują swoich sił w takim show. Nie da się ukryć, iż program “Mam talent” to ostoja dla tych wszystkich, którzy do tej pory nie mieli gdzie pokazać swoich umiejętności. W takich programach jak “Szansa na sukces” czy też “Idol” Polacy od lat mogli udowadniać, iż potrafią śpiewać, natomiast od kilku ładnych sezonów okazało się również, iż nasi rodacy potrafią także tańczyć. Niestety wszyscy ci, którzy urodzili się z nieco bardziej oryginalnymi talentami do tej pory nie mieli zbyt wielu okazji, by zaprezentować je widzom. Okazało się jednak, iż w końcu i na nich nadszedł czas, bowiem w programie “Mam talent” mogą oni pokazać wszystkim telewidzom, co też potrafią. I tak, każdy kto oglądał castingi do tego show z pewnością zdążył zauważyć, iż na scenie nie brakowało ani magików ani różnej maści akrobatów. Przed jury stawali również ludzie, których talenty nie zawsze można było jasno sklasyfikować. Jedni grali bowiem na liściach, inni wcielali się w rolę znanych gwiazd, a wreszcie na scenie stanęli i tacy, którzy tak naprawdę nie mieli zbyt wiele do zaprezentowania. Niemniej jednak do finału rozgrywki dostało się wiele osób, które moim zdaniem tak naprawdę nie do końca na to zasłużyli, niemniej jednak z pewnością nie było nudno.